Przed Superpucharem mamy problem z kontuzjami

Turniejem „Wrocławska Iglica 2020” nasze dziewczyny zakończyły cykl sparingów przed sezonem 2020/2021.

Uwerturą do ligowej rywalizacji będzie środowy (30 września, godz. 18.00, relacja w TVP Sport) mecz w Żyrardowie o Superpuchar Polski pomiędzy naszą drużyną (srebrny medal MP 2020) a VBW Arką Gdynia (mistrz kraju).

Pojedynek o dodatkowe trofeum to nowość w rozgrywkach kobiet, choć podobny pomysł był wdrażany w latach 2007-2009. Wówczas pod władzą Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet, we wszystkich trzech edycjach rywalizowały zespoły: Lotosu Gdynia i Wisły Can-Pack Kraków. Dwukrotnie wygrywały krakowianki, a raz zespół znad morza.

Niestety, nasz trener Piotr Kulpeksza ma olbrzymi problem. Wygląda na to, że pod znakiem zapytania stoi występ w tym spotkaniu aż trzech jego koszykarek.

Edyta Faleńczyk już przed wyjazdem do Wrocławia narzekała na naciągnięty mięsień prawej nogi. W trakcie meczów ze Ślęzą i CCC Polkowice w stolicy Dolnego Śląska ze Ślęzą nogę skręciła Magdalena Szajtauer, a Karina Michałek wybiła palec prawej (rzucającej) ręki.

Nawet bez tych personalnych problemów środowy rywal naszych dziewczyn byłby zdecydowanym faworytem. W poprzednim sezonie (przerwanym przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej) drużyna prowadzona przez Gundarsa Vetrę nie przegrała ani razu. A przecież trzon tej ekipy pozostał w Gdyni. Co ciekawe, szkoleniowiec z Łotwy jakoś nie ma zaufania do zawodniczek amerykańskich. Postawił jedynie na mająca nota bene polskie obywatelstwo Marissę Kastanek (poz. 1-2). Poza tym zagraniczny zaciąg tworzą (dodajmy reprezentantki swoich krajów) dwie Słowaczki, Niemka, Greczynka, Australijka z irlandzkim obywatelstwem oraz Litwinka. 

Ta ostatnia to oczywiście doskonale nam znana Laura Miskiniene, która była objawieniem poprzedniego sezonu i razem z Sonją Greinacher i Artemis Spanou stanowić będą o podkoszowej sile gdynianek.

Edyta Faleńczyk KS Basket 25
Foto: Elwira Nogal.

Nam w tej sytuacji pozostaje wierzyć, że nasze dziewczyny powalczą ze wszystkich sił, tanio skóry nie sprzedadzą i spiszą co najmniej nieźle, tak, jak to miało miejsce podczas niedawnego towarzyskiego Memoriału Franciszki Cegielskiej i Małgorzaty Dydek, kiedy to cały czas „były w grze” i uległy ostatecznie 71:86.

Tekst: Tadeusz Nadolski.