Magdalena Szajtauer

Bilans zysków i strat

Skończyła się runda zasadnicza sezonu 2020/2021 EBLK. Przed nami play offy, które ostatecznie zawsze weryfikują wartość poszczególnych klubów.

Skończyła się runda zasadnicza sezonu 2020/2021 EBLK. Przed nami play offy, które ostatecznie zawsze weryfikują wartość poszczególnych klubów.

Po rozegraniu 22. kolejek czołowe drużyny, w tym także nasza, nie miały praktycznie chwili odpoczynku, bo przystąpiły do rywalizacji o Puchar Polski. Trofeum to, jak wiadomo, wywalczyła po raz drugi z rzędu, VBW Arka Gdynia. Nam niewiele zabrakło, by znaleźć się w finale (porażka 68:70 z CCC Polkowice) i stanąć przed szansą powtórzenia olbrzymiego sukcesu, jaki odnieśliśmy w 2018 r., kiedy to PP znalazł się w naszych rękach.

Na osłodę pozostał nam triumf Elżbiety Międzik, która wygrała konkurs rzutów za trzy punkty. Dodajmy, że przy okazji finałowego turnieju w Gdyni trenerzy 11 ekip z EBLK wybrali MVP rundy zasadniczej oraz najlepszego szkoleniowca. W tej pierwszej kategorii triumfowała Laura Miskiniene (VBW Arka Gdynia, 8 głosów), a jeden otrzymała nasza Shante Evans. Z kolei najlepszym trenerem wybrano Gundarsa Vetrę (5 gł., Arka), a Piotr Kulpeksza dostał jeden. Dodajmy, że uczestnicy tego swoistego plebiscytu nie mogli oczywiście głosować na siebie i na swoje koszykarki.

Czas więc teraz na krótkie podsumowanie sezonu zasadniczego.

W tym miejscu nie sposób nie przypomnieć, w jakich bólach rodziła się ta drużyny. W klubie doszło do zmian organizacyjnych i długo trwało, nim udało się zbudować budżet potrzebny na występy w ekstraklasie. Jak wiadomo, ster po Tomaszu Herktcie przejął Piotr Kulpeksza, który nie tylko zajmował się sprawami czysto szkoleniowymi, ale spadły na jego barki także liczne inne obowiązki związane z funkcjonowaniem klubu. Ostatecznie oddało się skompletować zespół, który „na papierze” wyglądał naprawdę ciekawie.

Zacznijmy od spraw personalnych. W Bydgoszczy pozostała, m.in., Shante Evans, która poprzedni sezon z powodu poważnej kontuzji miała praktycznie stracony. W tym – jest naszą podporą. To gracz bardzo uniwersalny. Nie tylko umie się skutecznie bić na obu tablicach, ale także potrafi zagrozić z półdystansu i zza łuku (9/19 za 3, 47,4 proc.). W sumie ma śr. 16,2 pkt, 5,8 zb. Nową twarzą była reprezentantka Polski (poz.1-2), znana ze swoje waleczności i boiskowej determinacji, Angelika Stankiewicz, która poprzedni sezon spędziła w Niemczech. Popularna „Siwa” też doznała urazu i nie we wszystkich spotkaniach mogła nam pomóc (16 meczów, śr. 9,4 pkt)

Shante Evans
foto. Elwira Nogal

W trakcie rozgrywek doszło – z różnych powodów – do kilku zmian w kadrze naszej ekipy. Niestety, nie omijały nas bardzo poważne kontuzje. Urazy wyeliminowały z gry najpierw Magdalenę Szajtauer (9 spotkań, śr. 4,9 pkt i 5,9 zb.), a potem Janessę Jeffery (pod koniec stycznia 2021 r.). Zwłaszcza ubytek tej drugiej sprawił, że na obwodzie pojawiła się potężna luka, trudna do uzupełnienia. „Chucky” była naszą zdecydowaną liderką. Zdobywała średnio 15,1 pkt, do tego dokładała 5,7 zb., 3,6 as., 2,2 przechwyty i 2,6 faule wymuszone. Te dane pokazują, jakimi możliwościami dysponowała Amerykanka. Po stronie ubytków odnotujmy jeszcze rozwiązanie na początku grudnia 2020 r. kontraktu z Lauren Ervin, która w naszych barwach nie do końca chyba potwierdziła swoje wcześniejsze osiągnięcia w kilku europejskich klubach (9 meczów, 7,8 pkt, 5,9 zb.). 

Zasiliły z kolei nasze szeregi niezawodna Julie McBride, Cierra Burdick (koniec grudnia 2020) oraz rzutem na taśmę – przed zamknięciem okienka transferowego – Janis Boonstra. Znana już z krajowych boisk Burdick (wcześniej występowała w Ślęzie Wrocław) miała uzupełnić lukę po Ervin. I od razu okazało się, że był to przysłowiowy strzał w dziesiątku. W 11. pojedynkach obecnie notuje na swoim koncie śr. double-double – 13,5 pkt, 11,2 zb. Jedynym minimalnym mankamentem jest jej skuteczność za 2 – 51/132 (38,6 proc.). Ten element na pewno można poprawić. Potrzebna jest jedynie większa koncentracja, bo przecież w przypadku jej pozycji, większość rzutów oddaje niemal spod samego kosza.

Holenderka (śr. 18 min, 5,8 pkt) nie mogła oczywiście w pełni zastąpić Jeffery, bo gra raczej bliżej tablicy, a poza tym nie dysponuje takim potencjałem ofensywnym, jak Amerykanka. 

McBride (8,8 pkt, 6,1 as.), która we wrześniu skończy 39 lat, w zamierzeniach miała być zmienniczką podstawowych zawodniczek i mentorką naszej koszykarskiej młodzieży. I tak do czasu odejścia „Chucky” było. Na boisku przebywała do tego momentu śr. około 25 minut. Bardzo zmieniło się to w decydującej fazie rundy zasadniczej. Znana z olbrzymiej ambicji Amerykanka z polskim obywatelstwem, pokazywała, że ciągle jest świetnie przygotowana fizycznie do rywalizacji i jej okres gry w każdym meczu znacznie się wydłużył – do ok. 35 min.

Trzon zespołu w tym sezonie tworzą także bardzo solidne Karina Michałek i Elżbieta Międzik (obie śr. po 7,3 pkt). Ta pierwsza jest dobrym obrońcą i często od Piotra Kulpekszy otrzymuje zadania specjalne w defensywie. Międzik z kolei słynie z rzutów dystansowych.

Skład uzupełnia wychowanka Edyta Faleńczyk (śr. 10 min w 17 meczach, 2,5 pkt), oraz grupa młodzieży: Wiktoria Zasada, bliźniaczki Wiktoria i Roksana Sobiech, Agata Świątkowska i Daria Nogal. Ta ostatnia, niespełna 17-letnia, też z powodu kontuzji wypadła w trakcie sezonu z gry.

Za nami 20 rozegranych spotkań.

Z bilansem 13-7 uplasowaliśmy się ostatecznie na piątym miejscu, choć do końca biliśmy się o trzecią pozycję, która w play offach dałaby nam – teoretycznie – słabszego rywala i łatwiejszą drogę do finału. Przegraliśmy jedynie po dwa razy z ligowymi potentatami (VBW Arka Gdynia i CCC Polkowice), choć bodaj jako jedyni w tym sezonie na własnym boisku mieliśmy tych mocnych przeciwników „na widelcu”, bowiem ulegliśmy w ostatnich sekundach – odpowiednio – 4. i 2. „oczkami”. Z AZS UMCS Lublin i PSI Eneą Gorzów wyszliśmy na remis (1-1), a jedynie porażka – i to u siebie – 57:62 ze średniakiem AZS Poznań była małą przykra niespodzianką.

– Na pewno dużym plusem było pozyskanie Cierry Burdick, która znakomicie wkomponowała się w nasz zespół, daje nam bardzo solidną liczbę punktów i zbiórek. Wiadomo, że kontuzja Janessy Jeffery nas osłabiła, a jej brak spowodował, że musieliśmy zmienić system grania. Mamy problem z rotacją, dodatkowo pogłębiony sytuacją, w jakiej znalazła się Wiktoria Sobiech. Na tę młodą, 19-letnią, rozgrywającą bardzo liczyłem przed sezonem. Planowałem, że pod okiem Julie będzie odgrywać coraz ważniejszą rolę. Niestety, kłopoty rodzinne sprawiły, że trenuje sporadycznie, co odbija się na jej formie prezentowanej na boisku. Generalnie jestem bardzo zadowolony z postawy wszystkich dziewczyn. W czasie rundy zasadniczej praktycznie tylko jeden mecz nam nie wyszedł – pod koniec stycznia z Poznaniem. Od tego czasu, uważam, gramy coraz lepiej – powiedział Piotr Kulpeksza.

Sytuacja w tabeli ułożyła się w ten sposób, że na drodze do strefy medalowej staje nam AZS UMCS (13-7). Na dodatek dzięki korzystnemu bilansowi bezpośrednich pojedynków (-10 w Bydgoszczy i + 11 w Lublinie) akademiczki mają nad nami przewagę w postaci atutu własnego boiska w przypadku piątego spotkania (gra się do trzech zwycięstw).

Zaczynamy w Lublinie 13 i 14 marca, potem przenosimy się do Bydgoszczy (20-21.03.), a w przypadku remisu 2-2 ostatni decydujący mecz odbędzie się 24.03. w Lublinie.

Tekst: Tadeusz Nadolski

Foto: Elwira Nogal