Niestety, jedziemy do Lublina…

Nie udało się zakończyć ćwierćfinałów play off we własnej hali.

W czwartym meczu przegraliśmy po bardzo wyrównanym pojedynku z AZS UMCS Lublin 71:74 i w rywalizacji do trzech wygranych jest remis 2-2. Piąte, decydujące spotkanie, odbędzie się w środę, 24.03., w Lublinie. Na zwycięzcę czeka już VBW Arka Gdynia, która łatwo i szybko rozprawiła się z Zagłębiem Sosnowiec (3-0).

Trener Gości Krzysztof Szewczyk dokonał jednej zmiany w pierwsze piątce w stosunku do sobotniego spotkania. Do boju wypuścił Jennifer O’Neill w miejsce Emilii Kośli. Portorykanka od razy pokazała, że słabszy jej występ w meczu nr 3 był tylko wypadkiem przy pracy. Już w I kwarcie zdobyła dla swojej ekipy 7 pkt (3/4 z gry, w tym 1/1 za 3). To m.in. dzięki niej pierwsze fragmenty meczu należały do przyjezdnych (3 min 2:7). W miarę jednak upływu czasu zaczęliśmy grać bardziej konsekwentnie w ataku, dobrze broniliśmy, punktowały Cierra Burdick (6 pkt) i Shante Evans (5) i dzięki temu po 10 min mieliśmy 6 „oczek” więcej. Nieco szwankowała skuteczność z dystansu, bowiem jedyną trójkę zaliczyła Elżbieta Międzik (zespół 1/5).

W drugiej odsłonie cały czas mogła imponować nasza defensywa. Nie pozwalaliśmy lubliniankom na szukanie otwartych pozycji do oddania rzutu. To trwało do 34 min (32:25). Potem niestety, coś w naszej maszynie się zacięło. Spod kosza nie trafiały Burdick i Evans (obie zaledwie po 2 pkt), próbowała ratować sytuację Angelika Stankiewicz (5 pkt, w tym 1×3), ale to było za mało. Nie mogliśmy znaleźć recepty na rozkręcającą się z każdą akcją Morgan Bertsch. Bezbłędna Amerykanka w II kwarcie zdobyła aż 14 „oczek” (w sumie do przerwy 18), trafiając raz zza łuku. Z gry nie pomyliła się ani razu. Swoją „trójkę” zaliczyła też O’Neill (10 pkt po 20 min, choć z gry tylko 4/10). W efekcie schodząc do szatni mieliśmy 3-punktowy deficyt, którego główną przyczyną była nasza skuteczność (14/32 z gry, 43 proc, AZS UMCS 16/28, 57 proc.).

Trzecia kwarta to wymiana ciosów, akcji kosz za kosz. Często na tablicy był remis, raz jedna, raz druga drużyna wychodziła na minimalne prowadzenie. Ostatecznie przed decydującą kwartą wynik brzmiał 52:51.

Już w 31 min piąte przewinienie złapała Karolina Poboży (wcześniej 4 faule miała już Elizabeth Pavel, spadła w 37 min) i trener Krzysztof Szewczyk zaczął mieć poważne problemy z rotacją podkoszową. To na niewiele jednak się zdało, bo swoją „klepkę” na nasze nieszczęście złapała Jennifer O’Neill. W ostatniej kwarcie dopisała do swojego konta aż 11 pkt (w sumie 28, 8/15 za 2, 3/6 za 3, 3/4 za 1), a kluczowe były udane jej charakterystyczne rzut z zatrzymania z półdystansu w 38 i 39 min (64:69). Odgryzła się jeszcze Julie McBride trafieniem za 3, ale w ostatnich sekundach już nie byliśmy w stanie przełamać rywalek, choć na 23 sekundy przed finałową syrena było tylko 71:73. Wynik jednym celnym wolnym ustaliła Zuzanna Sklepowicz, a rzut rozpaczy na dogrywkę McBride z 8 metrów w ostatniej sekundzie nie doszedł celu.

Mimo wygrania zbiórek 37-29 o końcowej porażce zadecydowała nasza skuteczność. 4/21 za 3 pkt za we własnej hali, często na otwartych pozycjach, jest zupełnie niezrozumiałe.

Basket 25 Bydgoszcz – Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin 71:74 (21:15, 16:25, 15:11, 19:23)

Basket 25 Bydgoszcz: Evans 18, Burdick 17 (14 zb.), McBride 11, Międzik 9 (2×3), Michałek 7 oraz Stankiewicz 9 (1), Boonstra 0.

AZS UMCS Lublin: O’Neill 28 (3), Bertsch 20 (1), Fassina 11 (1), Pavel 5, Milazzo 4 oraz Sklepowicz 3, Poboży 2, Niedźwiedzka 1, Kośla 0.

Tekst: Tadeusz Nadolski, fot Maciej Kaczmarek