AZS UMCS to już historia, przed nami VBW Arka Gdynia

Po dramatycznych bojach ostatecznie awansowaliśmy do półfinałów EBLK. Potrzeba było na to aż pięć spotkań.

To była najbardziej wyrównana rywalizacja w play off w tym sezonie. W pozostałych parach wszystko skończyło się po trzech meczach, a do strefy medalowej bez problemów awansowały VBW Arka Gdynia, CCC Polkowice oraz PSI Enea Gorzów. Wlkp. I właśnie drużyna z Trójmiasta będzie naszym kolejnym rywalem. Pierwsze dwa spotkania rozegrane zostaną w Gdyni w sobotę, 27.03. i niedzielę (28.03.). Oba o godz. 17.00 (relacje w tvcom.pl).

Środowe zwycięstwo z Pszczółką Polskim Cukrem AZS UMCS (57:56) na parkiecie w Lublinie na pewno na długo pozostanie w pamięci kibiców. Dramaturgią można by obdarzyć spokojnie kilka innych pojedynków.

W czym tkwiło źródło tej wygranej?

– Oba zespoły doskonale zdawały sobie sprawę ze stawki tej konfrontacji. Nam do ostatnich sekund udało się utrzymać nerwy na wodzy, można powiedzieć, że dziewczyny miały nerwy ze stali. W całym meczu, a zwłaszcza w ostatnich fragmentach, dobrze broniliśmy, nie popełnialiśmy fauli w defensywie, choć przydarzyły się w ataku – ocenia trener Piotr Kulpeksza.

Radość w zespole była olbrzymia, ale jak się okazuje, nie było mowy o jakimś świętowaniu tego sukcesu.

– Po zjedzeniu kolacji wsiedliśmy do autobusu, dziewczyny ułożyły się na fotelach i były tak zmęczone, że niemal natychmiast większość z nich zasnęła. Przy takim nasileniu spotkań i naszym wąskim składzie, to cud, że jeszcze funkcjonujemy – powiedział Kulpeksza.

I dodał: – Ten awans do półfinału to olbrzymie osiągnięcie naszego klubu. Chciałbym pokreślić, że oprócz świetnej postawy naszych koszykarek, nie doszłoby do niego, gdyby nie praca całego sztabu. Skautingiem, czyli rozpracowaniem przeciwnika, zajmuje się mój brat Paweł. O odnowę biologiczną dbają Adam Piesik i Oktawia Bogulska, nad przygotowaniem fizycznym czuwał i czuwa cały czas Marcin Kaczocha. Duże wsparcie mamy też ze strony dyrektora sportowego Nel Schada von Borzyskowski, a sprawami organizacyjnymi zajmuje pracowniczka biura Aleksandra Obiała.

Jak już wspomnieliśmy na drodze do finału staje nam VBW Arka Gdynia. O tej drużynie można pisać wiele. Jak na polskie warunki, dysponuje składem będącym w teorii (ale i w praktyce) poza zasięgiem krajowych rywali. Dość powiedzieć, że od dwóch sezonów jest niepokonana – i to zarówno w lidze, jak i Pucharze Polski (oraz Superpucharze). Czeka nas więc niezwykle trudne zadanie. Podopieczne Gundarsa Vetry mają niesamowitą siłę na obwodzie oraz olbrzymi potencjał pod tablicami. Dość powiedzieć, że w ostatnim spotkaniu ćwierćfinału w Sosnowcu z Zagłębiem (100:60), na które wybrały się w 8-osobowym składzie, aż siedem koszykarek trafiało zza linii 6,75 m, a w sumie uzbierało się aż 19 udanych rzutów z dystansu (na 38 prób). Generalnie w całym sezonie VBW Arka ma na swoim koncie blisko 12 celnych takich rzutów. A przecież są jeszcze bardzo mocne zawodniczki na pozycjach 4-5 z Laurą Miskiniene na czele.

W tym sezonie z ABW Arką zmierzyliśmy się trzykrotnie. Dwa razy pewne wysokie zwycięstwa odniosły gdynianki, ale w Bydgoszcz mocno je postraszyliśmy, ostatecznie ulegając zaledwie 64:68.

Tekst: Tadeusz Nadolski