Nie wszystko jeszcze stracone

Po dwóch meczach półfinałów play off przegrywamy z VBW Arką Gdynia 0-2. Jednak wyniki obu tych spotkań pokazują, jak wysoko zawiesiliśmy poprzeczkę temu rywalowi, który – przypomnijmy – jest niepokonany od początku poprzedniego sezonu.

Porażki 48:62 i 60:65 wstydu nam nie przynoszą. W tegorocznych rozgrywkach drużyna Gundarsa Vetry nie miała jeszcze tylu problemów, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, no może poza meczem w rudzie zasadniczej… w Bydgoszczy (zaledwie 68:64). Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Arka jest zespołem o dużym potencjale ofensywnym, który średnio zdobywa około 90 punktów. Z nami musiał mocno się namęczyć, by przekroczyć sześćdziesiątkę.

To pokazuje, jak dobrze były przygotowane nasze dziewczyny przez Piotra i Pawła Kulpekszów pod względem gry obronnej.

W pierwszym spotkaniu półfinałowym udało nam się zatrzymać Laurę Miskiniene, największą gwiazdę naszej ligi na pozycjach 4-5, na zaledwie 4 „oczkach”. Do pewnego momentu udawało się też ograniczyć popisy strzeleckie gdynianek z dystansu (po trzech kwartach 6/23 za 3). Jeszcze na początku czwartej przegrywaliśmy jedynie 39:43. Niestety, narastające zmęczeniu sprawiło, że pozostawialiśmy na obwodzie przeciwniczkom nieco więcej miejsca, a one skwapliwie to wykorzystały (5/10 za 3 w ciągu 10 min). W ten sposób Arka zaliczyła swoją średnią meczową, jeśli chodzi o rzuty zza łuku.

Nieco inny przebieg miało drugie spotkanie. Gorzej radziliśmy sobie z Laurą Miskiniene (9 pkt do przerwy, w sumie 13 pkt), ale za to daliśmy miejscowym rzucić jedynie 7 „trójek” (na 27 prób).

– Fajnie te mecze wyglądały. Walczyliśmy od początku do końca i to nas napędzało. Cieszę się, stawiliśmy tak mocny opór. Mocno zagraliśmy w defensywie, zatrzymaliśmy Arkę na 62 i 65 punktach, Na pewno mamy jeszcze rezerwy w ataku – powiedziała po drugim pojedynku w Gdyni Angelika Stankiewicz.

Natomiast Piotr Kulpeksza dodał: – Patrząc na statystyki jesteśmy lepsi niemal we wszystkich elementach oprócz rzutów trzypunktowych. Proszę pamiętać, że jesteśmy po pięciu bardzo ciężkich bojach z AZS UMCS Lublin. To musiało się odbić na naszej dyspozycji. Mimo tego głęboko wierzymy, że jesteśmy w stanie u siebie wydrzeć co najmniej jedno zwycięstwo.

By pozostać w grze o finał musimy pokonać Arkę w pierwszej bydgoskiej konfrontacji w środę, 31 marca (godz. 18.00, relacja w tvcom.pl). Jeśli będzie sukces z tym rywalem ponownie zmierzymy się w czwartek, 1 kwietnia. Jeśli polegniemy, pozostanie nam walka o brązowy medal mistrzostw Polski, bowiem na tym etapie rywalizuje się do trzech wygranych.

Tekst: Tadeusz Nadolski, Maciej Łopatto, fot. Maciej Lopatto