Janessa Jeffery: – Nie mogę się doczekać powrotu do zespołu [WYWIAD]

13 meczów, średnio na parkiecie 28,38 min, 15,1 pkt (52,7 proc. za 2, 41,8 proc. za 3, 85,3 proc. za 1), 5,7 zbiórki, 3,6 as., 2,2 prz. – to dorobek Janessy Jeffery w naszych barwach w sezonie 2020/2021. Popularna “Chucky” (pozycje 1-2) pozostanie z nami na kolejny sezon.

24 stycznia w meczu z GTK w Gdyni upadłaś na parkiet. Widać było, że poczułaś duży ból w nodze. Czy wówczas zdawałaś sobie sprawę, jak poważna okazała się ta kontuzja?

Szczerze mówiąc, kiedy upadłam i usłyszałam, jak coś pęka i czułam jak bardzo to boli, nie wiedziałam, że to takie poważne, ponieważ poczułam pęknięcie w kości, pomyślałam, że może zwichnięcie lub w najlepszym wypadku uszkodzenie chrząstki. Nigdy nie miałam poważnej kontuzji, więc nie miałam pojęcia, co o tym myśle

. Ale nie czułam się tak, jak ludzie opisywali, że to może rozerwanie ACL, więc nawet o tym nie pomyślałam.

W ciągu kilku dni przeszłaś szczegółowe badania. Jaka była diagnoza, jakie zalecenia lekarzy?

Początkowo poszłam do szpitala na prześwietlenie, tam lekarz zbadał mnie i uznał, że to moja łąkotka jest uszkodzona. Więc byłam optymistyczna. Ale wkrótce po tym, jak przeszłam rezonans magnetyczny i to ujawniło ACL, uszkodzenie łąkotki i także uszkodzenie chrząstki. Ciężko było usłyszeć

, że to wszystko się stało, tym bardziej, że początkowo to tak nie wyglądało. A tu nagle słyszę, że jest bardzo poważnie i źle. Zaleceniem w tym momencie mojego stanu była operacja i była to dobra decyzja, jestem zadowolona z dotychczasowych wyników.

Wybrałaś szpital w Toruniu. Co o tym zdecydowało, czy rozważałaś też powrót do USA i tam poddanie się zabiegowi.

Wybrałam szpital w Toruniu na podstawie wielu świetnych rekomendacji i badań. Wiedziałam, że chcę jak najszybciej wyzdrowieć

, a moja operacja tutaj była najlepszą decyzją.

Po operacji pozostałaś w Bydgoszczy. W jaki sposób i z kim pracowałaś, by powoli odbudować formę. Na co zwracałaś szczególną uwagę?

Zostałam później w Bydgoszczy z fizjoterapeutą naszego sztabu medycznego – Adamem Piesikiem. Prowadzi klinikę jedną z najlepszych pod nazwą Medycyna dla sportu. Adam jak i Oktawia, drugi fizjoterapeuta, bardzo pomogli mi odbudować siły. Duży nacisk na wzmocnienie mięśni i uzyskanie pełnego zakresu ruchu bez bólu!

Czy to, że cały czas jesteś z nami oznacza, że w kolejnym sezonie znowu będziesz grała w naszych barwach? Jak się czujesz w klubie i w Bydgoszczy?

Mogę oficjalnie potwierdzić, że dołączę do zespołu w przyszłym sezonie. Jeszcze nawet przed kontuzją rozważałam ponowne podpisanie kontraktu z klubem, więc powrót, szczególnie po wyzdrowieniu, miał sens. Świetnie się bawiłam grając w Bydgoszczy i gdyby nie kontuzja to był to jeden z moich ulubionych sezonów w mojej dotychczasowej karierze.

Zdaniem wielu kibiców, gdybyś nie wypadła ze składu – podobnie zresztą jak Magdalena Szajtauer – nasza drużyna mogłaby z powodzeniem bić się o finał Energa Basket Ligi Kobiet. Jak Ty to widzisz?

Jeśli chodzi o kontuzje wpływające na nasz sezon, to na pewno nas to zabolało, w tym kontuzja Magdy. Wierzę, że gdybyśmy mieli w pełni zdrowy zespół, to absolutnie i bez dwóch zdań walczylibyśmy o mistrzostwo. To był zawsze nasz cel. Ale kontuzje się zdarzają, to, niestety, dla nas część tej gry.

Jak dziś wygląda przeciętny Twój dzień, jak przebiega rehabilitacja?

Mój dzień skupia się w zasadzie na mojej rehabilitacji, w zależności od tego, o której godzinie ją mam, w przeciwnym razie pójdę do centrum lub trochę pospaceruję, aby utrzymać krążenie krwi i ruchy kolanem. Rehabilitacja w tym momencie przechodzi dobrze, staję się silniejsza, podnoszę dużo ciężarów. Powoli wchodzę już w dynamikę. Ale najważniejsze jest posiadanie silnych mięśni, które wspierają i stabilizują kolano, a potem wszystko inne układa się w miarę postępów.

Jak lekarze, trenerzy odnowy oceniają Twój aktualny stan. Kiedy rozpoczniesz normalne treningi, czy będziesz w pełni gotowa gry od początku nowego sezonu, czy też może nieco później?

W tej chwili trudno mi określić harmonogram mojego powrotu do normalnych sesji treningowych. Ponieważ różni się w zależności od osoby, a oś czasu może wynosić od 6 do 12 miesięcy, ale jako sportowiec chcę być absolutnie pewna siebie. Więc mam nadzieję, że będę na pełnych obrotach chwilę po rozpoczęciu sezonu – to jest na razie nasz cel. Ale posłucham swojego ciała i wtedy wrócę.

Dziękujemy za rozmowę. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i czekamy z niecierpliwością, aż znowu pojawisz się na boisku w naszej klubowej koszulce.

Bardzo dziękuję za wywiad, miło było odpowiedzieć na kilka pytań! Szanuję Wasz czas, który chcieliście poświęcić na mnie. I nie mogę się doczekać powrotu do zespołu, mam nadzieję, że tym razem zobaczę wszystkich kibiców!

Tekst: Nel Shada von Borzyskowski, Tadeusz Nadolski