W Rosji zamarzł jej telefon… [WYWIAD}

Amerykanka Jillian Alleyne będzie naszą podstawową środkową w sezonie 2021/2022.

– Amerykańskie szkoły słyną z tego, że mocno stawiają na sport. Co Cię skłoniło do tego, żeby zainteresować się koszykówką, jak wyglądały początki, ile miałaś wówczas lat?

– Moja mama wprowadziła mnie do koszykówki już w wieku 4 lat. Włożyła piłkę do jednej ręki, a lalkę Barbie do drugiej i powiedziała, że ​mam grać w koszykówkę i od tego czasu… gram. Grałam w mojej pierwszej drużynie od dziewiątego roku życia.

– Po skończeniu high school w Fontana, Twoim rodzinnym mieście, wybrałaś się na studia na University of Oregon. Przez cztery lata występowałaś w drużynie Ducks. Byłaś jedną z najlepszych zawodniczek tego zespołu. Czy na Twoje wyniki wpływ miał wrodzony talent, czy też ciężka praca na treningach?

– Cieszyłam się każdą minutą na uniwersytecie w Oregonie i graniem dla Ducks. Wszystko, co robiłam na boisku, było połączeniem mojego naturalnego talentu i po prostu bezwzględnej etyki pracy. Jadąc do Oregonu mogłam rozwinąć swój talent dzięki moim trenerom i koleżankom z drużyny, którzy pomagali mi być najlepszym graczem, jakim mogłam być.

– W Twoim CV znaleźliśmy informacje, że pracowałaś charytatywnie w Dominikanie. Co Cię do tego skłoniło, na czym polegała Twoja praca?

– Wyjazd na Dominikanę był niesamowitym i niezapomnianym przeżyciem! Na ostatnim roku studiów moja uczelnia w Oregonie oferowała 25 sportowcom wycieczkę do Dominikany, aby zbudować kort w zubożałej okolicy. Zdecydowałam się tam pojechać, ponieważ uważałam, że to taki fajny pomysł, że można służyć innym. Pojechaliśmy na dwa tygodnie, a naszym zadaniem było zbudowanie boiska w centrum tej dominikańskiej społeczności, aby ludzie i dzieci mogli używać go do uprawiania sportu (piłka nożna, koszykówka itp.), ćwiczeń i aktywności fizycznej. Sport naprawdę łączy ludzi i jest niesamowity do oglądania. Wszyscy sportowcy z Oregonu pracowali bardzo ciężko przez te dwa tygodnie i zdobyliśmy tyle doświadczenia życiowego, które wszyscy zabraliśmy ze sobą i wiem, że nadal je noszę. Tylko po to, by być wdzięcznym za drobiazgi.

– Pod koniec występów w Oregon Ducks, w roku 2016, doznałaś poważnej kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych przednich (ACL). W jakiej sytuacji do tego doszło, czy nie obawiałaś się, że może to przerwać Twoją karierę?

– Tak, ta kontuzja miała miejsce podczas treningu. To był dla mnie bardzo przerażający i trudny czas. Nigdy nie myślałam, że to powstrzyma mnie przed ponownym graniem, po prostu wiedziałam, że powrót na boisko musi nastąpić, ale to będzie poprzedzone bardzo ciężką pracą.

– Z powodu kontuzji pierwszy zawodowy kontrakt podpisałaś dopiero w 2017 roku w Hiszpanii. Jak wspominasz ten czas, jak się zaadaptowałaś w Europie, w nowej dla Ciebie sytuacji, jak oceniasz swoją grę w klubie IDK Gipozkoa?

– Granie w Hiszpanii było świetną zabawą. To był mój pierwszy sezon, kiedy wróciłam na boisko po kontuzji, więc był to dla mnie rok budowania wysokiej formy, aby pokazać, że cała rehabilitacja się opłaciła. Rywalizacja była ciężka i podobało mi się wyzwanie polegające na rywalizacji w każdym meczu. Czułam, że dobrze się przystosowałam. Jestem wdzięczna, że miałam naprawdę fajne amerykańskie koleżanki z drużyny i jedną Szwedkę, które znacznie ułatwiały mi życie.

– Sezon 2020/2021 spędziłaś w Rosji na dalekiej Syberii. Jak się tam odnalazłaś, jak znosiłaś ciężkie warunki atmosferyczne, zwłaszcza zimą. Co robiłaś w wolnym czasie, po treningach i meczach?

– Nowosybirsk to najzimniejsze miejsce, w jakim kiedykolwiek byłam w swoim życiu. Pamiętam, że pewnego dnia było -39 stopni i mój telefon zamarzł (śmiech). Ale ogólnie miasto bardzo mi się podobało. Moje mieszkanie znajdowało się w samym centrum, więc byłam w odległości spaceru od kawiarni, słynnej opery i teatru NOVAT, restauracji, sklepów spożywczych, itp. Wykorzystałam to, co najlepsze w Rosji i kiedy byłam tam nauczyłam się około 400 rosyjskich słów! Po treningach i grach zwykle po prostu odpoczywam i regeneruję swoje ciało, ponieważ jest to dla mnie ważne. Obejmuje to rozciąganie, jogę, rolowanie, masaż i inne rzeczy, które pomagają mojemu ciału poczuć się lepiej. W wolnym czasie lubiłam wychodzić i spacerować po okolicy, aby poznać moje otoczenie. Jestem też wielkim smakoszem, więc uwielbiałam chodzić do miejscowych restauracji i kawiarni próbując różnych potraw. W wolnym czasie lubię czytać, pisać, gotować i oglądać filmy.

– W sezonie 2021/2022 po raz pierwszy zagrasz w Polsce. Czy przed podpisaniem kontraktu z naszym klubem zbierałaś informacje o nas, o naszym mieście, czy rozmawiałaś może z koszykarkami, które u nas w przeszłości grały?

– Oczywiście, że to zrobiłam! Zawsze robię rozpoznanie drużyny, zanim zdecyduję się w niej grać. Bardzo podobało mi się to, co słyszałam o mieście, klubie i profilu zawodniczek, które macie w swoim składzie.

– Z informacji w Internecie wynika, że grasz nie tylko w strefie podkoszowej, na pozycjach 4-5, ale także czasami wychodzisz na obwód i próbujesz rzucać za 3 pkt. Czy te próby wynikają z taktyki zespołu, zagrywek, czy też wynikają z sytuacji na parkiecie w trakcie meczów, gdy znajdujesz nieco wolnego miejsca na oddanie takich rzutów?

– Odkąd skończyłam studia cały czas pracuję nad swoim rzutem. Bardzo lubię rzucać z dystansu. Wnika to z czytania gry i tego, co daje ci obrona, a także systemu i taktyki, w która trener narzuca zespołowi. Zawsze upewniam się, że mój trener wie, że nie chcę ograniczać się tylko do gry w polu trzech sekund. Że lubię wychodzić i rzucać trójki i robić to, gdy się pojawi okazja.

– I na koniec – wyjaśnij proszę, ile naprawdę mierzysz centymetrów, bo pojawiają się sprzeczne informacje od 188 do 191 cm.

– Mam 190,5 cm.

– Dziękujemy za rozmowę i do zobaczenia w Bydgoszczy.

Tekst: Tadeusz Nadolski, Nel Schada von Borzyskowski

Fot: oregonlive.com