Jak rozpracować przeciwnika?

Rozmowa z Pawłem Kulpekszą, drugim trenerem naszej drużyny.

– W klubie zajmujesz się przede wszystkim scoutingiem. Powiedz, na czym to polega?

– Analizuję zapisy meczów kolejnych naszych przeciwników. Dokładnie przyglądam się postawie poszczególnych zawodniczek, co lubią grać, w czym się najlepiej czują, a także jakie mają słabe strony. Rozpisuję systemy gry w obronie i ataku rywali. Z tego powstaje zapis graficzny, z którego korzysta trener oraz nasze zawodniczki.

– Wiadomo, że w trakcie sezonu EBLK najczęściej rozgrywacie mecze w weekendy w odstępach tygodniowych. Jak wygląda Twoja praca przed kolejnym spotkaniem?

– Pewne rzeczy się zmieniły, bo teraz jesteśmy z moim bratem Piotrem tylko we dwójkę, Wcześniej na ławce trenerskiej było nas trzech. Wtedy odpowiadałem tylko za scouting, obecnie dochodzą dodatkowe obowiązki. Biorę, udział we wszystkich treningach , meczach. Nie mogę koncentrować się tylko i wyłącznie na taktyce najbliższego przeciwnika. Jedno jest pewne. Nie ma czasu na odpoczynek.

– Czy na przestrzeni tych lat, kiedy pracujesz w naszym klubie, można zaobserwować zmiany jeśli chodzi o taktykę gry, pojawiają się nowe pomysły zarówno w defensywie, jak i w ataku?

– Na początek jedna uwaga natury ogólnej. W ekstraklasie kobiet, w przeciwieństwie do mężczyzn, można zauważyć, że w klubach rzadko zmieniają się trenerzy. Od lat w Gorzowie pracuje Dariusz Maciejewski, w Lublinie Krzysztof Szewczyk, we Wrocławiu Arkadiusz Rusin. U nas Tomasz Herkt zaliczył osiem sezonów, a dla Gundarsa Vetry w Arce Gdynia zbliżające się rozgrywki będą już piątymi w tym klubie. To tylko niektóre, najbardziej charakterystyczne przykłady. Wiadomo więc, że każdy z tych szkoleniowców ma swoją filozofię gry, swoją taktykę, którą narzuca drużynie. Trenerzy mają swoje trzy, cztery ulubione akcje, do których dokładają kolejnych kilka nowych.

– Czy po sposobie grania można rozpoznać „rękę” trenera?

– Myślę, że tak. Na przykład Tomasz Herkt, Dariusz Maciejewski czy Gundars Vetra mają stałe zasady gry w obronie. Inni zmieniają defensywę pod kątem kolejnego przeciwnika. Różnie to wygląda. Generalnie chodzi o automatyzm, o zgranie, tak, żeby każda koszykarka wiedziała, co ma robić w każdym momencie, gdy przebywa na parkiecie.

– Na koniec pytanie natury ogólnej. Wydaje mi się, że trenerzy coraz rzadziej korzystają z obrony strefowej, o zonie press nie wspominając. Czy zgodzisz się z taką tezą?

– Tak. Artego Bydgoszcz w ogóle nie stosował takiej defensywy. Podobnie jest w przypadku Gundarsa Vetry i jego Arki. Z czego to wynika? Myślę, że z wyszkolenia indywidualnego zawodniczek, z tego, że potrafią skutecznie grać jeden na jeden oraz zasad w obronie , gdzie każda zawodniczka wie dokładnie co ma robić. Poza tym każda ekipa ma obwodzie dobrych strzelców z dystansu, co jest zabójczą bronią na strefę.. Może warto podać przykład z drugiej strony, choć dotyczy on PLK. Igor Milicić w Anwilu często ustawiał strefę jeden-trzy-jeden, było to jego znak rozpoznawczy i przynosił dobre efekty, choć wymagała od graczy bardzo dużej aktywności. Jeśli chodzi o zonę press, to w męskim baskecie pojawia się dość często, w wydaniu kobiecym rzadziej. Tylko w kilku klubach stosuje się taki sposób opóźniania przejścia z obrony do ataku.

Tekst: Tadeusz Nadolski , fot Maciej Łopatto