Pokazaliśmy charakter, ale to nie wystarczyło

W niedzielnej konfrontacji w Gdyni z mistrzem Polski przegraliśmy 70:89. Wynik nie mówi jednak wszystkiego. Po nie najlepszych kilku ostatnich występach widać wyraźną poprawę gry naszej drużyny.

Nasze dziewczyny pokazały przede wszystkim charakter, mimo że rywalki cały czas prowadziły kilkunastoma punktami. Nie pozwoliły im jednak „odjechać” na większy dystans.

Kluczowe były ostatnie trzy minuty. Na 2,45 min przed końcem po dwóch rzutach wolnych Angeliki Stankiewicz mieliśmy jednie 7-punktowy deficyt (69:76). Niestety, w kolejnej akcji celnie z dystansu przymierzyła francuska rozgrywająca Romane Bernies (69:79) i to była kluczowa akcja tego pojedynku. Nasze starania o poprawienie tego wyniku były wyjątkowo nieskuteczne. Oddawaliśmy szybkie rzuty z nieprzygotowanych pozycji, które nie trafiały do celu. Gdynianki natomiast z zimną krwią bezlitośnie nas punktowały i po serii 10-1 skończyły się nasze marzenia o odniesieniu sukcesu w gdyńskiej hali.

Trener Arki, Gundars Vetra, doskonale zdawał sobie sprawę z naszego osłabienia (kontuzja Laury Miskiniene) i dlatego zastosował taktykę adekwatną do możliwości swojego zespołu. Większość piłek kierowana była różnymi sposobami pod kosz, a tam cztery zawodniczki na pozycjach 4-5 wiedziały, co robić. W sumie zdobyły 63 punkty, w tym Morgan Bertsch aż 30, trafiając przy tym 4/5 za 3. A „deskę” przegraliśmy aż 28-40.

Oto co powiedzieli po tym meczu nasz trener i kapitan zespołu:

Piotr Kulpeksza: – Mecz rozpoczęliśmy od czterech prostych akcji, w których nie zdobyliśmy punktów, nie trafialiśmy rzutów wolnych w ważnych momentach. Mimo tego możemy się cieszyć z tego, że wróciliśmy do grania, mieliśmy bardzo dobre fragmenty w trzeciej i czwartej kwarcie. Cały czas trzeba pamiętać, że Arka to bardzo mocny przeciwnik, na każdej pozycji mają po dwie równorzędne koszykarki. Na razie musimy starać się grać jak najlepiej i cały czas czekamy na nasze kontuzjowane zawodniczki, które dadzą nam więcej jakości. Na pewno było to niezłe w naszym wykonaniu spotkanie. Szkoda, że zdarzały się przestoje. Mieliśmy dwa takie momenty i skończyło się tak, jak się skończyło.

Karina Michałek: – Na pewno był to ciężki mecz. Zostawiliśmy serducho na parkiecie. Walczyłyśmy do samego końca. W sumie jestem zadowolona z postawy moich koleżanek z drużyny. Nie mamy teraz łatwego okresu, dużo podróżujemy, dużo gramy, mało trenujemy.

VBW Arka Gdynia – Polskie Przetwory Basket 25 Bydgoszcz 89:70 (23:18, 26:18, 17:15, 23:19)

VBW Arka Gdynia: Bertsch 30 (4×3, 11 zb.), Gustafson 19 (10 zb.), Kunek 8 (2), Lundquist 5 (1), Szymkiewicz 2 oraz Borkowska 8, Bernies 6 (1), Begić 6, Kastanek 5 (1), Podgórna 0.

Polskie Przetwory Basket 25 Bydgoszcz: Alleyne 17 (2×3, 13 zb.), Fontaine 16 (1), Houser 14 (2), Michałek 5, W. Sobiech 2 oraz Stankiewicz 16 (1), Zmierczak 0, Krupa 0, Zasada 0, Poboży 0, Szajtauer 0.

W najbliższym czasie dwukrotnie zaprezentujemy się swoim kibicom. W czwartek, 28 października, w trzeciej kolejce EuroCup, zmierzymy się z Crveną Zvezdą Belgrad (18.00), a w niedzielę w ramach 5. rundy EBLK z Polonią Warszawa (16.00).

Tekst: Tadeusz Nadolski