Dziewczyny, szanujcie zdrowie trenera!

Po szalonym meczu w Arenie Bydgoszcz dwa punkty pozostały w grodzie nad Brdą.

W siódmej kolejce Energa Basket Ligi Kobiet pokonaliśmy PSI Eneę Gorzów Wlkp. 80:70. Była to czwarta wygrana naszej ekipy w tym sezonie.

Pojedynek miał dramatyczny przebieg, a przez moment wydawało się, że to goście będą triumfować. Trudno bowiem było się spodziewać, że doświadczona gorzowska ekipa prowadząc na początku trzeciej kwarty 18. punktami pozwoli sobie wydrzeć zwycięstwo. A jednak tak się stało – dzięki niezwykłej determinacji i świetnej defensywie naszego zespołu.

W pierwszej kwarcie kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Po przerwie na parkiet wybiegły zupełnie dwie różne drużyny. Gorzowianki perfekcyjnie rozgrywały piłkę, były ruchliwe w ataku, często biegały do kontr. Ich przewaga rosła w oczach (po 7 min 1-19, 25:35). Ostatecznie schodząc do szatni mieliśmy 13-punktowy deficyt. Jak by tego było mało, po wznowieniu zza łuku przymierzyła Borislava Hristowa (30:46), a po chwili było już 32:50. Trybuny ucichły. I wówczas nasza ekipa na poważnie wzięła się za odrabianie strat. Cały czas „przy życiu” utrzymywała nas Michaela Houser (6 „trójek” w ciągu 30 min, w meczu 23 pkt, 6/8 za 3, 3 zb., 6 as.), i to, między innymi, dzięki niej po trzech odsłonach było tylko 52:59. Ostatnia kwarta to popis całego zespołu, a szczególnie Jillian Alleyne (zdobyła w tej części 14 pkt, a w całym meczu 22 i 16 zb.) oraz Angeliki Stankiewicz – 7 pkt. To właśnie po przechwycie tej ostatniej i łatwym rzucie doprowadziliśmy do remisu 59:59 (33 min). Ta akcja dała nam wiatr w żagle. Podopieczne Dariusza Maciejewskiego zupełnie straciły rezon, sprawiały wrażenie zagubionych, nie wiedząc co się dzieje. A my bezlitośnie punktowaliśmy przeciwnika. 1,24 min przed finałową syreną Houser wykorzystała dwa rzuty wolne (77:66) i stało się jasne, że to my będziemy świętować ten ciężko wywalczony sukces. Brawo, brawo, brawo!!!

– W tym sezonie już takie mecze nam się przydarzyły. Mamy dobry początek, po czym nagle przestajemy grać w koszykówkę. Nie jestem racjonalnie wytłumaczyć tego, co się stało. Dalej, wychodzimy na drugą połowę i wracamy na normalne tory. Pokazaliśmy twardy basket, mocną obronę, Gorzów w czwartej karcie przez blisko osiem minut nie zdobył ani jednego punktu. Muszę pochwalić dziewczyny, że po tej drugiej „odsłonie” i początku trzeciej wróciły do meczu. Dla kibiców było to kolejne fajne spotkanie, choć dla mojego zdrowia to niekoniecznie – powiedział nasz trener Piotr Kulpeksza.

Polskie Przetwory Basket 25 Bydgoszcz – PSI Enea Gorzów Wlkp. 80:70 (24:16, 6:27, 22:16, 28:11)

Polskie Przetwory Basket 25 Bydgoszcz: Houser 23 (6×3), Alleyne 22 (1×3, 16 zb.), Fontaine 14 (1), W. Sobiech 4, Michałek 2 oraz Stankiewicz 13, Poboży 2, Zmierczak 0, Zasada 0, Szajtauer 0.

PSI Enea Gorzów Wlkp.: Jones 24, Hurt 16, Hristova 13 (3), Owczarzak 4 (1), Matkowska 2 oraz Makurat 8 (1), Michniewicz 3 (1), Dźwigalska 0, Śmiałek 0, Kozłowska 0.

W najbliższej, ósmej kolejce EBLK, będziemy pauzować. Natomiast 5 grudnia na wyjeździe zmierzymy się ze Ślęzą Wrocław.

Wcześniej jednak, bo już w czwartek, 25 bm., w Arenie Bydgoszcz w przedostatniej rundzie EuroCup, podejmować będziemy Nadieżdę Orenburg (18.00).

Tekst: Tadeusz Nadolski