Jedziemy do Lublina. Kłopotów ciąg dalszy

W 11. kolejce Energa Basket Ligi Kobiet na wyjeździe zmierzymy się z Pszczółką Polski Cukier AZS UMCS Lublin (niedziela, 19,12., godz. 19.30).

Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak w ostatnim meczu z GTK Gdynia (69:51) nie będzie mogła nam pomóc kontuzjowana Karina Michałek.

Jej absencja stawia nas w wyjątkowo trudnej pozycji. Co prawda podopieczne Krzysztofa Szewczyka (bilans 6-2, my 5-4) przegrały swoje dwa ostatnie pojedynki ligowe (w Gdyni z Arką 50:97 i w Sosnowcu z Zagłębiem 86:89), ale na co je stać pokazały w minioną środę, kiedy to w I rundzie play off EuroCup odprawiły z kwitkiem francuski zespół Tarbes GB 72:55. Dodajmy, że akademiczki – oprócz Arki – mają „na rozkładzie” dwie inne ekipy z czołówki, czyli Ślęzę Wrocław i BC Polkowice.

Lublinianki dysponują bardzo mocnym duetem podkoszowym. Amerykanka Natasha Mack zdobywa średnio 15,9 pkt i ma 9,9 zb., a Słowaczka Ivana Jakubcova zapisuje sobie 12,1 pkt i 5,3 zb. Na obwodzie grozić nam będzie Kamiah Smalls (USA, 18,8 pkt i 5,10 zb.). Pierwszą rozgrywającą AZS UMCS jest Serbka Aleksandra Stancev, która daje swojemu zespołowi 7,8 pkt i rozdaje blisko 8 asyst.

W składzie AZS UMCS jest także znana nam Klaudia Niedźwiedzka (w Bydgoszczy w latach 2013-2017), ale jako rezerwowa zdobywa średnio w ciągu 15,29 min tylko 3,3 pkt.

Tekst: Tadeusz Nadolski