Polska liga zawsze była na moim radarze [WYWIAD]

Rozmawiamy z Niki Avery (grecka wersja nazwiska: Eivery), naszą nową zawodniczką.

Proszę, przedstaw się bliżej bydgoskim kibicom. Skąd pochodzisz? Powiedz parę słów o swojej rodzinie.

– Cześć wszystkim, Nazywam się Niki Avery i urodziłam się i wychowałam w Harlemie w stanie Nowy Jork. Mam brata starszego o półtora roku! Wychowała nas tylko moja mama, ale później jako dorosła poznałam ojca i teraz mam z nim dobre relacje. Większość rodziny mam w Nowym Jorku, ale także we wszystkich miejscach, w których byłam. Uważam, że ważne jest poznawanie ludzi, a ci, którzy są ci oddani, powinni być zawsze blisko ciebie.

Jak to się stało i w jakich okolicznościach zainteresowałaś się koszykówką? Ile wówczas miałaś lat?

Koszykówką zainteresowałam się w wieku 5-6 lat. Dorastałam, spędzając dużo czasu ze starszym bratem i wszystkimi chłopcami z sąsiedztwa. Graliśmy w wiele różnych gier sportowych, takich jak baseball, futbol amerykański i oczywiście koszykówka. Byłam jedyną dziewczyną, ale stałam się bardzo dobra w każdym sporcie. Zaczęłam po prostu próbować wszystkiego i za każdym razem dawać z siebie wszystko. Tam, skąd pochodzę, bardzo często dzieci skłaniają się do uprawiania sportu. Mamy wiele boisk i parków, które zapewniają nam rozrywkę i aktywność. Nakręcono fajny film o wpływie koszykówki w moim mieście i ogólnie w życiu. Nazywa się „Doin’ it in the Park”. Jeśli ktoś chce, może to sprawdzić i dowiedzieć się wiele o kulturze koszykówki w Nowym Jorku. Dodam, że mały fragment jest mój.

Do jakich szkół chodziłaś, w jakim college’u i na jakim uniwersytecie w USA grałaś?

Karierę w college’u rozpocząłem na University of Texas w El Paso (UTEP). Spędziłam tam rok. Wtedy zdecydowałam iść do college’u Juco na mój drugi rok. NJCAA zadzwoniło do Monroe Community College (MCC) w Rochester w stanie Nowy Jork, gdzie byłam startową jedynką i pomogło nam poprowadzić nas do pierwszej ligi krajowej mistrzostw. Następnie poszłam do szkoły NCAA Division 1 o nazwie Eastern Kentucky University (EKU). Byłam pierwszą jedynką w moich sezonach juniorów i seniorów. Niestety, nigdy nie dotarliśmy do turnieju NCAA, ale pobiłam rekord szkół w większości trójek w sezonie, w jednym meczu. Ukończyłam studia licencjackie w dziedzinie komunikacji telewizyjnej. Po ukończeniu studiów od razu zacząłem grać zawodowo.

Co zdecydowało, że postanowiłaś rozpocząć profesjonalną karierę? Kiedy i z jaka drużyną podpisałaś pierwszy zawodowy kontrakt?

Kocham koszykówkę z wielu powodów, ale jednym z głównych, dla których od tak dawna jestem związana z tą grą, jest to, że umożliwiła mi zobaczenie czegoś więcej niż tylko najbliższe sąsiedztwo. Tam, skąd pochodzę, żyje się w trudnych warunkach i większość nie ma szans, by się z tego wyrwać. Ludzie, często niewykształceni, mają niskie dochody, dużo jest samotnych rodziców, doskwiera ubóstwo, więc kiedy odkryłam koszykówkę dla siebie, zobaczyłam to jako narzędzie które pomogłoby mi uciec i pomogłoby mi ewoluować, by widzieć więcej i robić więcej dla siebie i mojej rodziny. Podpisałam swój pierwszy kontrakt z portorykańskim zespołem o nazwie The Conquistadores.

Jak i kiedy trafiłaś do Grecji. Skąd się wziął pomysł, by starać się o obywatelstwo tego kraju? Czy masz jakieś greckie rodzinne korzenie?

Po raz pierwszy pojechałam do Grecji latem 1996 roku, aby odwiedzić moją rodzinę. Następnym razem pojechałam do Grecji w 2009 roku. Moja mama, Georgia, jest właściwie w 100 procentach Greczynką. Urodziła się i wychowała w Grecji do 30 roku życia, kiedy zdecydowała wyjechać do Stanów, by realizować swoje marzenie o byciu filmowcem. Pojechała prosto do Nowego Jorku i w wieku około 32 lat poznała mojego ojca Floyda – muzyka, a potem w wieku 35 lat urodziła mojego brata Virgila, a potem mnie prawie 2 lata później w wieku 37 lat. Więc z krwi i prawa oficjalnie jestem Greczynką i mam prawo do obywatelstwa, mimo że urodziłam się i wychowałam w Ameryce. Kiedy skończyłam studia i wiedziałem, że za granicą koszykówka jest opcją na zarabianie – złożyłam podanie w Nowym Jorku w greckiej ambasadzie o greckie obywatelstwo i paszport. Dopiero gdy przybyłam do Grecji w 2009 roku, udałam się do greckich biur i sfinalizowałam papierkowe formalności. Tak więc w 2009 roku oficjalnie otrzymałam greckie obywatelstwo i paszport.

Występowałaś w reprezentacji Grecji. W ilu meczach zagrałaś, czy były to mecze towarzyskie, czy też oficjalne w mistrzostwach Europy?

Tak, latem 2009 roku zostałam zaproszona do gry w reprezentacji Grecji na Igrzyskach Śródziemnomorskich. Z tego, co teraz rozumiem, te mecze nie są oficjalnymi spotkaniami związanymi z klasyfikacją olimpijską, czy też eliminacjami do mistrzostw Europy. W każdym razie zostałam zaproszona do gry. Graliśmy we włoskiej Pescarze przeciwko Chorwacji, Włochom i chyba Francji, jeśli dobrze pamiętam. W 2016 zostałam ponownie zaproszona do gry z reprezentacją Grecji, ale, niestety, wystąpiłam tylko w springach przed oficjalnymi meczami. Może jeszcze dodam, że dorastając w Harlemie, moja mama wychowywała mojego brata i mnie samotnie, więc można sobie wyobrazić, że jej grafik pracy był bardzo napięty i chociaż biegle posługuje się językiem greckim i zna kulturę tego kraju, postanowiła skupić się tylko na uczeniu nas angielskiego jako dzieci. Poza tym nie było zbyt wiele okazji ani potrzeby uczenia się greckiego mieszkając w Nowym Jorku. Jako osoba dorosła bariera językowa była trudnym zadaniem do pokonania, ale robiłam co w mojej mocy.

– Ostatnio grałaś w drużynie Eleftheria Moschatou. Czemu nie zagrałaś w meczach kwalifikacyjnych do EuroCup z naszą drużyną?

Podpisałam kontrakt z Eleftheria Moschato w lipcu i przybyłam do Grecji pod koniec sierpnia. Byłam bardzo podekscytowana grą w europejskich pucharach. Niestety, około trzy lub cztery dni przed meczem z Bydgoszczą otrzymaliśmy dokumentację z FIBA ​​stwierdzającą, że nie zostałam dopuszczona do gry w EuroCup z powodów regulaminowych. Przed otrzymaniem tych informacji trenerzy i menedżerowie drużyny założyli, że skoro mam obywatelstwo greckie, na pewno będę mogła grać jako europejski zawodnik w Pucharzu Europy. Jednak zgodnie z zasadami FIBA ​​- byłabym uważana za zawodnika z Europy tylko wtedy, jeśli otrzymałabym grecki paszport przed ukończeniem 16 roku życia lub grałam w oficjalnym meczu reprezentacji Grecji (które nie dotyczyły mnie). Tak więc jedyna opcja była aby zagrać jako Amerykanka, ale mieliśmy cztery koszykarki zza oceanu, a tylko dwie mogą grać w meczu. Gdy władze klubu podpisywały ze mną kontrakt były pewne, że mogę grać jako Greczynka. Trenerzy mojego zespołu postanowili w tej sytuacji, że przeciwko Bydgoszczy wykorzystać Amerykanki na pozycjach cztery-pięć, ponieważ tam właśnie mieli mniej graczy europejskich. W rezultacie ja i inna Amerykanka musieliśmy usiąść na ławce.

– Co zdecydowało, że opuściłaś ten zespół i postanowiłaś podpisać kontrakt z nami?

Nie będę komentowała, dlaczego opuściłam Eleftherię Moschato. Jedyne, co robię, to patrzę pozytywnie przyszłość. Zawsze chciałam grać w Polsce. Mam wielu przyjaciół z Nowego Jorku i innych miejsc, którzy grali tu w przeszłości i słyszałam świetne rzeczy. Twarda i profesjonalna liga jest głównym priorytetem w mojej koszykarskiej karierze, ponieważ cały czas posuwam się do przodu, więc polska liga zawsze była na moim radarze. Cieszę się, że tu jestem.

– Spróbuj ocenić siebie jako koszykarkę. Co możesz dać naszej drużynie na boisku?

Jako koszykarka chciałabym prezentować się jako przebiegły strzelec i sprytny gracz. Dobrze radzę sobie z piłką i potrafię być nieprzyjemna w obronie. Nie zawsze muszę rzucać, ale mój przeciwnik musi wiedzieć, gdzie jestem na parkiecie, bo potrafię rzucać. Uwielbiam grać zespołową koszykówkę. Myślę, że ważne jest, aby wszyscy byli zaangażowani i czuli się dobrze. Mam wielką energię i wnoszę dobrego ducha rywalizacji do każdego zespołu. Wygrałam mistrzostwa na każdym poziomie. To zawsze jest dla mnie cel. Chcę wygrywać i zrobię wszystko, aby wygrać. Widzę, że w tej drużynie mogę pomóc szybkością, moim rzutem, a także sprytem i decyzjami, zwłaszcza w pic and roll. Uwielbiam też grać jeden na jeden, a potem robię dodatkowe podania. Wciąż jestem ta nowa, ale już kocham całą drużynę i jestem podekscytowana, widząc, jak rośniemy razem.

Tekst: Nel Schada von Borzyskowski, Tadeusz Nadolski