Jeszcze dwa mecze i… play offy

W przedostatnim meczu rundy zasadniczej Energa Basket Ligi Kobiet na pewno będziemy faworytem, co nie oznacza, że w Gdyni czeka nas „spacerek”.

Patrząc na aktualną sytuacją w tabeli wydaje się, że wszystko jest jasne. My mamy bilans 10-8 i już zapewnione co najmniej szóste miejsce, drużyna GTK wygrała dotąd zaledwie dwa spotkania (przy 16 porażkach) i plasuje się na samym dole. Jesienią dość pewnie pokonaliśmy GTK na własnym parkiecie 69:51, ale swoją przewagę udowodniliśmy dopiero w czwartej kwarcie wygranej 20:9.

Kibice basketu doskonale wiedzą, że GTK to ekipa złożona z samych młodych polskich zawodniczek, która zbiera doświadczenia i walczy w każdym meczu o jak najkorzystniejszy wynik. Zresztą podobnie jak jej trenerka, niespełna 40-letnia Karolina Szlachta, która objęła tę funkcję w grudniu 2021 r. po przejściu Jeleny Skerović do VBW Arki Gdynia. Że jest groźna pokazał środowy zaległy pojedynek w Poznaniu, w którym triumfowała 78:55 (my przegraliśmy tego dnia z VBW Arką 79:88).

Dla nas ta konfrontacja będzie miała podwójnie znaczenie, ponieważ teoretycznie możemy jeszcze przesunąć się na piątą pozycję. Warunkiem jest pokonanie właśnie GTK oraz w ostatniej kolejce Pszczółki Polski Cukier AZS UMCS Lublin, przy jednoczesnych dwóch porażkach Ślęzy Wrocław – u siebie z VBW Arką i w Gorzowie.

Początek spotkania w sobotę, 26. lutego, o godz. 14.00.

Tekst: Tadeusz Nadolski